×
MENU

emigrantka.com.pl

Wyjechałam z Polski w 2003 roku. Emiraty Arabskie od wielu lat są moim drugim domem, ale nadal angażuję się w Polskę, bo tam zawsze będzie mój dom. Byłam wyczynowym sportowcem. Pracuję jako projektantka wnętrz, jestem katoliczką, żoną prawosławnego Australijczyka z Libanu. Żyję paleo. Na emigracji zaczęłam pisać dla przyjaciół o wszystkich aspektach życia, nie tylko tych arabskich.

Powrót do poprzedniej strony

3 Medale

Data wpisu:

06.04.2012

| Dodaj komentarz

Więc za 2 dni Wielkanoc, za 7 Rodzice w końcu zobaczą Dubaj. Pracuję nad 4 biznesami na raz, w czwartki jeżdżę konno, weekendy staram się spędzać na plaży, żeby ładować akumulatory. Poznałam Mamę mojego chłopaka. Za miesiąc nasza pierwsza rocznica. Ten rok to wielki sukces, że nie zwariowałam. Cena? 90 kg, a więc moja znienawidzona waga. Największe osiągniecie? Nie marnuję już czasu na poszukiwanie miłości, co było bardzo meczącym i rozpraszającym zajęciem. Te bankiety, prywatki, grille, zarwane noce, bywanie, randkowanie, poszukiwanie, poszukiwanie, poszukiwanie. Cały ten czas mogę teraz przeznaczyć na wykorzystywanie życiowych okazji, których kiedyś po prostu nie widziałam zaabsorbowana własna samotnością. Owszem, starałam się coś robić z karierą, ale więcej czasu przeznaczałam na spotkania z rożnymi ludźmi, na tak zwane bywanie, z którego zazwyczaj i tak nic nie wynikało oprócz podkrążonych oczu. Środek ciężkości naturalnie przesunął się w kierunku działania. Wcześniej wszystko podporządkowane było uczuciom. Pewnie po 40-stce doświadczę balansu uczuciowego działania. Na razie kolejne kilka lat zapowiada się w końcu z sensem bardzo pracowicie. Bo nie jesteśmy jedynie uczuciami, które jednak uważam powinny być zaspokojone u kobiety w pierwszej kolejności. Jesteśmy też wieloma talentami, którym trzeba dać upust. U mnie miłość była zawsze na pierwszym miejscu, teraz już w końcu na to miejsce wskoczył ktoś właściwy, więc pora zająć się pozostałymi miejscami medalowymi – drugim i trzecim. Cała reszta tak naprawdę nie liczy się tak bardzo. Trzeba zaufać życiu i pozwolić mu układać drobne sprawy. Ważne, żeby wiedzieć czego się chce. Co jest warte złota, co srebra, a co zadowoli się brązem. Złoto, czyli najwięcej uwagi, treningu, skupienia należy się temu co sprawia nam w życiu najwięcej dzikiej radości. Nie mylić z przyjemnością. Mówię tu o podwyższonym z radości ciśnieniu krwi w określonych momentach, sytuacjach. Srebro to spokój. Poczucie, że może nie jest się pierwszym, ale nie było się ostatnim. Warto pomyśleć jakie czyny, zdarzenia, ogarniają nasz umysł i serce spokojem i włączyć je do życiowego treningu. Nie zapominajmy o brązowym medalu jakim jest rozwój. Brąz to sukces z przestrzenią na poprawę, doskonalenie. Pomyśl, na co warto przeznaczyć czas i uwagę, aby zdobyć lepszy krążek. Jak osiągnąć większy spokój, gdzie szukać głębszej, prawdziwszej radości? Mistrzostwo polega na  świadomym przeżywaniu. Czy w sporcie, czy w życiu sukces przychodzi jedynie w oparciu o koncentrację uwagi na szczegółach. Jak wierzę, co jem, co mówię, kiedy jestem sobą, gdzie idę, czemu poświęcam swój tydzień? Bo przecież nam ich tak szybko ubywa. I zamiast narzekać, lepiej wziąć się do roboty. Kolejny sezon medalowy przed nami. Niech będzie to dzień urodzin, Wielkanoc, początek wiosny, ważne wydarzenie, zwykły czwartek. Lepiej późno niż wcale…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *