×
MENU

emigrantka.com.pl

Wyjechałam z Polski w 2003 roku. Emiraty Arabskie od wielu lat są moim drugim domem, ale nadal angażuję się w Polskę, bo tam zawsze będzie mój dom. Byłam wyczynowym sportowcem. Pracuję jako projektantka wnętrz, jestem katoliczką, żoną prawosławnego Australijczyka z Libanu. Żyję paleo. Na emigracji zaczęłam pisać dla przyjaciół o wszystkich aspektach życia, nie tylko tych arabskich.

Powrót do poprzedniej strony

Dom z wakacyjnego zeszytu

Data wpisu:

05.12.2010

| Dodaj komentarz

Siedzę na Nowym Świecie

I tu zamierzam rozpocząć swój nowy świat. Nie wiem, czy będzie z tego książka, czy tylko krótkie opowiadanie. Zweryfikuje to ta historia. Jej the end, albo ciąg dalszy. Historia, która mnie tu przywlekła.

Zawsze postrzegałam Polskę przez pryzmat domu, rodziny, ojczyzny, gniazda, do którego wracałam co roku, jak bocian, z różnych zakątków świata. Nie było mi łatwo udawać za granicą orły, sójki, papugi, w zależności od szerokości geograficznych oferujących pracę, mając w sercu tęsknotę za domem tak bardzo polskim, jak tylko to możliwe. 13 czerwca 2010 roku przygotowując gniazdo do remontu wszystko runęło i okazało się, że nie ma czego remontować, że nie ma remontować z kim.. i dla kogo…, a znaki mówiły swoje. Ktoś w moim imieniu wysłał list do Jandy w czerwcowej „Pani”… „zakochałam się na zabój w Panu z ekranu…” To nie jestem ja, to nie było o mnie, bo ja się tylko zainteresowała człowiekiem, ale On mógł to wszystko zinterpretować inaczej i dlatego tkwię w Warszawie od wczoraj dla Niego, bez sensu, bo totalnie nie znam się na mężczyznach, co dopiero na artystach… Oni jeszcze rzadziej tłumaczą co było nie tak. Dlatego pora na nowy świat, bo Warszawa się zmieniła, relacje rodziny Witebskich nigdy się nie zmienią i niezmiennie będzie trwać przekonanie, że artysta to gatunek mężczyzny z innej planety, na którą ja dostałam jedynie jednorazowe zaproszenie. Stwierdzam z ręką na sercu, że nie widziałam piękniejszych, bardziej fioletowych zachodów słońca nigdzie z dala od Polski. Zmieniłam klimat na cieplejszy, a i Warszawa klimat zmieniła. Na fotelach staromiejskich kawiarni pojawiły się koce jak w kafejkach Montmartru. Pogoda się rozkaprysiła, koce spełniają więc swoją funkcję praktyczno-estetyczną i u nas, a ludzie jakoś jakby ucichli, zwolnili w pędzie po naj… Naprawdę zauważyłam po dwóch latach nie bycia ( nie licząc krótkiej przejażdżki z Szymonem po Warszawie rok temu ) nowy trend na ulicach. Więcej ogłady, porządku, spokoju i w trendach i w obyczajach. Nawet uliczni bezdomni nauczyli się odmieniać słowa pieniądze, jedzenie, dziękuję na obce języki. A jak już jesteśmy przy kocach na krzesłach, restauracjach i jedzeniu to ceny chyba te same, za to porcje o wiele większe, co znacznie odbiega od standardów londyńskich i przypomina mi w tym jednym aspekcie rzeczywistość dubajską. W tym jednym jedynym aspekcie! Przynajmniej 9 pierogów w Zapiecku okazało się aż nadto po długiej, jak słowo przepyszna, zapiekance z budki przy metrze. W tej samej restauracji po 6 latach spotkałam Olgę. Koleżankę ze studiów. Jedną z najfajniejszych :). Nie zdziwiło mnie to za bardzo, bo miałam zamiar zdobyć więcej znajomości w stolicy jak Robert będzie czasem w rozjazdach, a ja już tak mam, że do ludzi takich, jakich potrzebuję przyciąga mnie jak magnes. Co stanowi w moim przypadku szczęśliwą monetę od losu. Wracając do Warszawy, to i obyczaje się chyba też trochę ociepliły, bo nigdy nie byłam wcześniej świadkiem sytuacji, w której zupełnie przeciętny facet odważyłby się poczęstować nieznajomą swoją wizytówką, tak zupełnie na wariata. Ręka niby jeszcze drżała, ale jednak i uśmiech był i jakaś taka niespotykana kiedyś odwaga. A może to nie polscy mężczyźni zdecydowali się w końcu aktywniej nawiązywać nowe znajomości, tylko może to ja albo wypiękniałam, albo złagodniałam, albo jedno i drugie : )))) Szymon też zdecydowanie aktywnie i ochoczo podszedł do naszej znajomości, ale go nie mogę zaliczać w poczet tych samych osobników, co tamten pan z kawiarni na Nowym Świecie, z radosnym uśmiechem wręczający mi wizytówkę.. Warszawa jest już inna. Zdecydowanie fajniejsza. Może nie widać tego jak się w niej bywa często i czasem pomieszkuje, ale widać to dobrze gdy jedynie się ją już tylko odwiedza jak dawną, długo nie widzianą przyjaciółkę. Mimo lat rozłąki między nami dystans znika jak tylko ugryzę Palmira….

Zamiast pisać powinnam patrzeć za okno, bo wiem, że niebawem będę przywoływać w głowie obrazy z okien Intercity. Siedząc na piasku będę uparcie myśleć znów o zieleni lasów, bieli i szarościach chmur, kolorach łąk, nie potrafiąc postawić żadnego znaku pomiędzy nimi, a lazurem morza, złotem piasku i różem muszelek. Jutro tam lecę ponownie. Dziś jestem jeszcze zawieszona w przestrzeni pomiędzy Warszawą, a Krakowem, w pięknie oczu Szafirka i Słoneczka. Dwóch dziewczynek, które stały się 8 lat temu, częścią mojej Warszawskiej przygody. Odlatuję, czy wracam? Do domu, czy w przestrzeń bez domu? Warszawa dziś była moim domem. Sentymentem, radością, zadumą. Tak bardzo się zmieniła i wciąż jest taka sama. Wyjechałam z niej 6 lat temu z wyrokiem miłości i sądu na karku i żeby zacząć budować od nowa dwa zawody. Swój i narzeczonego… zawodowo dojrzewając do rozstania…

„Kiedy łaska losu podjeżdża pod twój dom zbyt szybko, może wzbudzić podejrzenie. Wahasz się zanim wsiądziesz.”

Jonathan Carroll

„Najważniejsze jest by gdzieś istniało to, czym się żyło: i zwyczaje, i święta rodzinne. I dom pełen wspomnień. Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu.”

Antonie de Saint-Exupery

„Człowiek wędruje po świecie w poszukiwaniu tego, czego mu trzeba i wraca do domu, by tutaj to znaleźć”

George Moore

„Człowiek nigdzie naprawdę nie był, póki nie wróci do domu.”

Terry Pratchett

„Po co dom jeśli tylko jeden człowiek ma się cieszyć jego ciepłem”

„Tam gdzie zbiegają się przyjazne drogi, cały świat przez chwilę wydaje się domem.”

Herman Hesse

„Mój dom zastąpi mi cały świat. Cały świat nigdy nie zastąpi mi domu.”

„Tu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny; tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy; tu trwał martwy za życia dom, a w nim życie jak nigdzie i lidzie niezwykli.”

  1. Dostojewski

„Zobaczyłem zakurzone meble, obrazy zżarte przez wilgoć. Nie miałem innego wyjścia, jak otworzyć okna i drzwi na oścież. Chciałem zachować wspomnienia, uchronić to, co zdobyłem z takim wysiłkiem, ale wszystko zniknęło, a ja byłem pusty niczym step. I doskonale zrozumiałem, dlaczego Ester postanowiła przyjechać właśnie tutaj, na pusty step.”

Paulo Coelho

„Teraz budować zacznę od dymu z komina”

Leopold Staff

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *