×
MENU

emigrantka.com.pl

Wyjechałam z Polski w 2003 roku. Emiraty Arabskie od wielu lat są moim drugim domem, ale nadal angażuję się w Polskę, bo tam zawsze będzie mój dom. Byłam wyczynowym sportowcem. Pracuję jako projektantka wnętrz, jestem katoliczką, żoną prawosławnego Australijczyka z Libanu. Żyję paleo. Na emigracji zaczęłam pisać dla przyjaciół o wszystkich aspektach życia, nie tylko tych arabskich.

Powrót do poprzedniej strony

Na zdrowie naszym sportowcom

Data wpisu:

13.08.2012

| Dodaj komentarz

Olimpiada dobiega końca. Nie pisałam, bo oglądałam prawie każdą dyscyplinę. Przeczytałam też kilka komentarzy internetowych hien, że jaka to nasza ekipa do niczego, że niby dlaczego za pieniądze podatników pojechało tylu cieniów bez żadnych szans medalowych. Odpowiadam. Żeby reprezentować kraj na największym święcie sportu. Żeby flaga Polski i nazwa kraju pojawiały się na listach startowych. I wreszcie, odebrać nagrodę uczestnictwa w Igrzyskach za wieloletnią harówkę na wielogodzinnych treningach. Nawet, gdyby to miała być nagroda u schyłku kariery uważam, że należy się od kraju każdemu sportowcowi, który nie raz startował z orzełkiem na piersi za granicami tego naszego kraju. Utkwił mi w pamięci bieg eliminacyjny na 100 m kobiet, z muzułmanką w chuście na głowie, która dobiegła ostatnia, a w kraju jest bohaterką narodową. Bo żeby wygrać nie zawsze trzeba zdobyć medal. Nie doszliśmy nawet do półfinału mistrzostw Europy w piłce nożnej, a pomimo to wygraliśmy te mistrzostwa jako kraj i naród. I nie obchodzą mnie żadne komentarze polityków czy dziennikarzy, bo byłam akurat w stolicy, w strefie kibica i nie bałam się, i śpiewałam wszystkie pieśni stadionowe, i widziałam Czechów, Irlandczyków, Niemców, uczących się tych samych piosenek od Polaków. Na Olimpiadzie nie byłam, bo lubię mieć powtórki biegów i skoków do analizy w telewizorze i urlopu zabrakło i trochę odwagi, a może talentu i ciężkiej pracy. Wiem natomiast z ilu różnych składników i elementów złożone są wygrane sportowe. Nie są na pewno wypadkową tygodnia na siłowni, czy jednego dalekiego skoku. Więc szacunek dla ludzi, którzy poświęcili życie tak niewiernemu kochankowi jakim jest sport. Szacunek dla ich rodzin, przyjaciół, trenerów, którzy poświęcili część siebie, by tamci mogli budować formę, pokonywać słabości, bić własne rekordy i spełniać marzenia. Ja nie poświeciłam do końca, bo (jak miliony przed telewizorem) nie mam takiej determinacji, talentu, wytrwałości i pasji co Ci, których oglądaliśmy z wygodnej kanapy. Owszem, miło byłoby słuchać Mazurka na każdej dekoracji, ale jednym ze składników sportowego sukcesu jest wspierający doping kibiców, a nie katów czekających na wydanie wyroku, krzywdzącej oceny i ścięcie każdej przegranej głowy. Ale niestety w naszym kraju szklanka zawsze będzie nawet nie do połowy pusta… zupełnie pusta… Jak zawsze.

ONE COMMENT ON THIS POST To “Na zdrowie naszym sportowcom”

  1. ~łezka pisze:

    Wielki szacun za te słowa popieram tak trzymac

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *