×
MENU

emigrantka.com.pl

Wyjechałam z Polski w 2003 roku. Emiraty Arabskie od wielu lat są moim drugim domem, ale nadal angażuję się w Polskę, bo tam zawsze będzie mój dom. Byłam wyczynowym sportowcem. Pracuję jako projektantka wnętrz, jestem katoliczką, żoną prawosławnego Australijczyka z Libanu. Żyję paleo. Na emigracji zaczęłam pisać dla przyjaciół o wszystkich aspektach życia, nie tylko tych arabskich.

Powrót do poprzedniej strony

Piorytetyzować!

Data wpisu:

08.12.2010

| Dodaj komentarz

Panie i Panowie w Souk Al Bahar moje biuro w budynku po lewej stronie : )

Huczy mi w głowie! To trzeci dzień w nowej pracy, bo było znów jakieś lokalne święto i dyrektor od kasy nie chciał mi zapłacić za 4 dni wolnego, tylko polecił żebym zaczęła od tego poniedziałku. No więc weekend wykorzystałam na ostatnie przedwyjazdowe do Polski zakupy, bo zdecydowałam kupić za ostanie pieniądze i czapkę, i szalik, i rękawiczki. I upolowałam śliczny czerwony komplecik, ale i tak już drżę na myśl tych krajowych mrozów. Odmarznie mi na bank tyłek, po 2 latach solarki.  Cudownie ciepło za to mnie powitali w nowej firmie. Wyglądało to trochę tak jakby wszyscy czekali jak na zbawienie, ale firma nie zanosi się na żadne tarapaty. Wręcz przeciwnie. Zanosi się na strzał blisko 10 : ) Mała firma z wielkimi ambicjami i dużym polem do popisu, z nieograniczoną przestrzenią do działania. Praca biurowa z wypadami do sklepów jaka to odmiana i ulga. Tylko jedna szefowa (jestem bardzo ostrożna i uważna w ocenie), która ma tylko mnie od wszystkich Brandów i dziewczynę od zarządzania sklepami i to ona, a już nie ja, musi się zmagać z problemami pracowników, ich charakterami i poziomem pracy. Ja się naprawdę nie nadawałam do zarządzania personelem sklepowym. Wyluzowałam wśród maili, kampanii, katalogów i nowych kontrahentów. Mam swoich asystentów do pomocy. Nowy Hyundai Tucson godnie zastąpi moja Princeskę  : )))) Huczy mi w głowie od tego wszystkiego. Znów 9h pracy od 9 do 6, ale z widokiem na Burj Khalifa, najwyższy budynek świata, w lokalizacji stylizowanego na stary souq, market, osiedla. Troszkę się odzwyczaiłam od tego rytmu, przez 5 tygodni, ale budzę się rano bez potrzeby budzika z ekscytacji, bo postawili przede mną fascynujące zadanie sprowadzenia do Dubaju nowych produktów i usług, i już jutro wprowadzam do sklepów nowy nabytek firmy z Paryża! Dziś pracowałam cały dzień nad treningiem dla personelu i ładną prezentacją produktu. Jutro będę szkolić, a pojutrze obiadek ze stylistami z magazynów mody. Może napiszą o naszym produkcie, może użyją w najbliższej sesji? Od tego wszystkiego zależy powodzenie projektu i poziom naszej w niego inwestycji na przyszłość. Zawsze marzyłam, żeby rozwijać jakiś biznes no i się doczekałam, nie podejrzewając nawet ile to dostarcza mi frajdy… a cytując Kena Blancharda odniesiesz finansowy sukces jedynie, jak ponad zarabianie kasy, postawisz na dobrą zabawę w pracy. No ja się zaczęłam bawić od poniedziałku wyśmienicie : )))

Chodzę spać jak dziecko w tym tygodniu – po dobranocce, ale inaczej nie dałabym rady. Z urlopem nie będzie problemu, bo kilka zadań zabieram ze sobą do Polski, bo jest Skype, Internet, maile. Na razie wszystko na tak i dziękuje Bogu, że znów mi to załatwił, bo przecież znów ktoś mnie do tej pracy wyłowił, bez zbytniego mojego wysiłku, no oprócz tych dwóch lat w Al Tayer, z których ostatni był dość mocno stresujący. Nagroda za to może okazać się zasłużoną na pewno, ale i wartą trudniejszych chwil. Kurczę, nieźle jak na 28 lat co nie? Ha ha, wiem, wiem, powinnam trenować skromność, ale na prawdę fajne efekty daje celebrowanie własnych sukcesów, docenianie swoich dokonań i nagradzanie się za każde osiągnięcie, tak często odsuwane na bok, niedostrzegane, pomijanie w rachunku życiowych porażek. A jak sami się nie docenimy, to kto niby ma to zrobić? Komu powinno bardziej na nas zależeć jak czasem nie zależy nam samym? Super jest stanąć w lustrze i powiedzieć do siebie jestem fajnym, mądrym, wartościowym, dobrym człowiekiem. Cholernie trudno, ale po tym zaczyna się przemiana. Kiełkuje szczęście, a szczęście przyciąga więcej szczęścia i jeszcze więcej. Polecam medytację, do oczyszczania umysłu, z szumu życia i dnia. Choć medytowałam 8 razy w życiu Power niesamowity. Balans to podstawa wszystkiego. Dlatego teraz siedzę w pracy 1 nadgodzinę codziennie, bo wszyscy siedzą, ale po próbnym nie będę, bo uważam, że dla dobrego managera nie sztuka harować jak wół, sztuka wyrabiać się i zdążać ze wszystkim w czasie, a żeby tak było, to trzeba piorytetyzować (nowe słowo wymyśliłam) zadania i olewać te najmniej ważne. Ktoś stwierdził mądrze „uprzątnięcie biurka z zaległych papierów zajęłoby mi czas, który mógłbym wykorzystać na sprzedaż, albo dla mojego zespołu. Skore one zalegają, to znaczy, że nie są tak ważne, więc świat się nie zawali jak uprzątnę je natychmiast do kosza, a w zaoszczędzonym czasie wykonam 5 dodatkowych telefonów do kluczowych klientów.” To naprawdę tak działa. Stwierdza to mistrzyni detalicznej, heroicznej pracy administracyjnej. Każdy papierek i druczek czekał cierpliwie na biurku na segregację, do chwili kiedy nie podjęłam decyzji zmiany nastawienia zawodowego na mniej pracy mało istotnej w ogólnym rozrachunku – czas na główne zadania i naładowanie baterii po pracy dłuższy = lepsze rezultaty : ) Niby proste co nie? Niech jakakolwiek sekretarka z natury spróbuje pierwszy raz zgarnąć furę papierów do kosza bez wnikliwej analizy : ) To proste niby zadanie może być istnie niewykonalne ha ha ha. 7 dni do wyjazdu. Praca, praca, praca. Jutro team mojej siatkówki robi Christmas Party, a w piątek zaprosiłam kumpli na ostatniego w tym roku drinka w klubie przy plaży. Na Polskę… nie wiem czy jestem gotowa… chętnie bym teraz przebudowała bilet na 22.12, ale wszystko sprzedane. Przylecę nieopalona, bo mi się nie chciało, z dwoma wełnianymi swetrami w walizce, bo więcej nie mam i ze złamanym sercem, bo On nawet nie wie, że go kochałam…

Tyle rzeczy chciałabym powiedzieć,

Tyle pytań chciałabym zadać

Lepiej jest może czasem nie wiedzieć

Ale chce tylko z Tobą pogadać

A tu ciągle nie miejsce, nie pora

Nie ma czasu, by usta otworzyć

Wiecznie wracasz do domu zmęczony

I zasypiasz, gdy się tylko położysz

Gdybyś chciał choć raz porozmawiać

O czymkolwiek, o tym, że pada

Tak stęskniłam się za Twoim głosem

Chociaż chwile ze mną pogadaj

Wiem, że może nie jestem tak mądra

Że niewiele ze świata rozumiem

I nie zawsze mam wyraz pogodny

Ale nie wiesz jak bardzo Cię czuje

Szarpnij krzykiem struny tej ciszy

Co zasypia i budzi się z nami

Tak bym chciała jeszcze raz w to uwierzyć

Że się kiedyś na śmierć zagadamy

Że się spali koszula na desce

Że łazienka się łzami zaleje

Że nam obiad wyleci w powietrze

Nie milcz dłużej, bo oszaleję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *