×
MENU

emigrantka.com.pl

Wyjechałam z Polski w 2003 roku. Emiraty Arabskie od wielu lat są moim drugim domem, ale nadal angażuję się w Polskę, bo tam zawsze będzie mój dom. Byłam wyczynowym sportowcem. Pracuję jako projektantka wnętrz, jestem katoliczką, żoną prawosławnego Australijczyka z Libanu. Żyję paleo. Na emigracji zaczęłam pisać dla przyjaciół o wszystkich aspektach życia, nie tylko tych arabskich.

Powrót do poprzedniej strony

…po 5 latach…

Data wpisu:

11.08.2010

| Dodaj komentarz

…Na wakacje wybrałam się do Krakowa odwiedzić dobrego znajomego i to piękne miasto, które pamiętałam już nie za dobrze z klasowej wycieczki w liceum… Był piękny sierpień 2009 roku i piękne plenery na zdjęcia i długie rozmowy. Pamiętam jak Łukasz po 3 dniach powiedział, że powinnam wracać do Polski, bo kraj mnie potrzebuje i kilka jego artystycznych projektów również. Musiałam wyznać prawdę, że nie zamierzam wracać do Polski z powodu żadnej potencjalnej pracy, gdyż z tej, po niedobrych doświadczeniach w kraju, jestem na razie zadowolona w Dubaju. „Jedyne, co mogłoby mnie sprowadzić z powrotem, to uczucie” – dodałam pół żartem, pół serio… ale musiałby być to ktoś naprawdę wyjątkowy. Łukasz zapytał czy ja mówię serio? Przytaknęłam, bo niczego na świecie nie pragnę bardziej, jak miłości w wydaniu Społem tzn. Made in Poland, z niedzielnym rosołem, jajkami z kurnika, żywą choinką, dymem zimą z komina… Mój ulubiony, krakowski Artysta powiedział, że da się zrobić…

Następnego dnia, na stacji kolejowej, gdy czekaliśmy na mój pociąg relacji Kraków – Poznań, Łukasz wyciągnął komórkę i powiedział żebym zapisała sobie numer do kogoś na prawdę wyjątkowego. Faceta, któremu podoba się Dubaj, mamy to samo hobby i aktualnie wygląda na to, że wylizał rany po długim związku. Zapytałam, po co mam zapisać numer tego faceta? Powiedział, że kiedyś może będę mieć natchnienie napisać czy zadzwonić, bo przecież postawiłam warunek, że wrócę do Polski nie do pracy, a jedynie do kogoś, no to on to potraktował serio i uznał, że nie ma dla mnie lepszej partii niż ten kolega.

Na drugie pytanie, dlaczego nie mogłam go poznać w Krakowie, Łukasz oznajmił mi, że kolega właśnie jest w Dubaju…

Zapisałam z uśmiechem numer jako „kolega Łukasza”, uściskałam mojego przyjaciela serdecznie, wsiadłam w pociąg, za 6 dni w samolot i wróciłam na pustynię…

Dopiero po 2 tygodniach temperatura spadła na tyle, że normalni ludzie, pomijając turystów z Polski ha ha, są w stanie spacerować w Dubaju na zewnątrz. Wyruszyłam na pierwszy „posezonowy” spacer brzegiem Mariny, a otaczająca architektura przeglądająca się w wodzie kanału oczarowała moje serce magicznym stanem uniesienia… Zazwyczaj, gdy przeżywam olśnienia duszy chciałabym bardzo się tym z kimś podzielić. Pamiętam, że usiadłam na ławce. Nie było obok mnie nikogo… tylko te wysokie, zapierające dech w piersiach budynki, gwiazdy, światła migoczące w wodzie, za tysiącami szklanych okien życie rodzin, kolacje kochanków, odgłosy telewizji, zabaw, rozmów. Wszystko tak bliskie, a tak dalekie… to był moment, w którym poprosiłam Boga o dom…

Nie umiałam napisać o tym nikomu, kogo znałam. Przypomniałam sobie, ten numer od Łukasza i zaryzykowałam… milczenie, brak odpowiedzi, jakiejkolwiek reakcji, która mogła tylko jeszcze mocniej przybić moje serce…

Pierwszy sms, był bardzo poetycki, bardzo ciepły i chyba przebijający te wszystkie kilometry strasznym poczuciem osamotnienia, bo odpowiedź przyszła prawie natychmiast. A cały wieczór przemienił się w pierwszą, bliską, smsową rozmowę… jedyną po polsku na tej przystani. Zorientowałam się, że nie znam nawet jego imienia, więc po jakimś czasie o nie zapytałam…

W ułamku sekundy, kończąc czytać jego odpowiedź, znów byłam w tym barze nad morzem i patrzyłam na chłopaka, który 5 lat temu, w jednej milisekundzie przygniótł moje ciało pod ciężarem swojego spojrzenia…

Jedyne co mogłam zrobić to zadzwonić natychmiast do Łukasza i zapytać czy to są jakieś żarty???

c.d… nastąpił…

2 COMMENTS ON THIS POST To “…po 5 latach…”

  1. ~Alex pisze:

    Nella pozdrawiam Cie serdecznie! przeczytałam bloga jednym tchem jak kryminał z nutą romantyzmu i zaskakującym zwrotem akcji. Masz takie niecodzienne doświadczenia życiowe i dodatkowo umiesz to opisać w lekkim i barwnym stylu. Mam ciągle nadzieję na Nasze spotkanie – nie ważne gdzie, ważne żeby pasował termin. buziaki Alex (clavinova)

    • nell pisze:

      Dziękuję : ) Miło, że się pojawiłaś : ) Ten blog jest dla przyjaciół, a największym grzechem jest zanudzać ludzi, których się lubi no nie ? : )))Mam pomysł na spotkanie ; ) reszta na meila. xxx