×
MENU

emigrantka.com.pl

Wyjechałam z Polski w 2003 roku. Emiraty Arabskie od wielu lat są moim drugim domem, ale nadal angażuję się w Polskę, bo tam zawsze będzie mój dom. Byłam wyczynowym sportowcem. Pracuję jako projektantka wnętrz, jestem katoliczką, żoną prawosławnego Australijczyka z Libanu. Żyję paleo. Na emigracji zaczęłam pisać dla przyjaciół o wszystkich aspektach życia, nie tylko tych arabskich.

Powrót do poprzedniej strony

Śpieszmy się kochać ludzi!

Data wpisu:

01.11.2010

| Dodaj komentarz

Trudno jest być poza Polską w dzisiejszy dzień… Zamiast spaceru na cmentarz, gdzie przybyło pomników pamięci o najbliższych, czasem najważniejszych… świeczki na plaży…

Przykro mi najbardziej, że nie mogę podać Mamie ramienia, żeby mogła się dziś na nim wesprzeć. Taty poklepać po plecach, żeby się nie martwił…  Ja zawsze byłam tą najtwardszą w Rodzinie. Już dawno temu oswoiłam śmierć po swojemu tak, że już nie przeraża, nie straszy, a cieszy, choć może to zabrzmi strasznie. Ale mój Chrystus zwyciężył śmierć, a tym samym otworzył na oścież drzwi do życia wiecznego, o niebo lepszego niż życie doczesne, nawet w najlepszym wydaniu, więc czego się bać, za czym płakać? Jak najlepsze dopiero przed nami!…

Moi Rodzice dziś płaczą nad grobami swoich Rodziców. Płaczą nad wspomnieniami… I ja płaczę z nimi, bo jestem za daleko, żeby podać chusteczkę, zaparzyć herbatę, wspomnieć radosną historię. Nie ma mnie przy nich… i dziś wszystko staje pod znakiem zapytania, cały Dubaj, cała ta emigracja… bo ja nie wyemigrowałam tylko z Polski. Ja wyemigrowałam z domu, z kuchni na Łąkowej, w której ten dom miał smak, zapach i tradycje, z przyjaźni nad kubkiem kakao i pajdą smażonego chleba, z Rodziny, bo Rodzina potrzebuje obecności i zaangażowania w jej sprawy, a ja nic już nie wnoszę pojawiając się w domu tak rzadko.

Przypomniałam sobie dziś po wycieczce do firmy, żeby mi oddali paszport, po zakupach i kinie i powrocie do domu, zupełnie w sumie przypadkiem, że Dziadka już nie ma tyle lat, a Babci tak od niedawna… że Pan Zając przestał już trenować żagańskich atletów otwierając im drogę do innego życia, że już prawie zapomniałam o lekcjach wychowawczych z Panią Danusią Popiel i zakazanych herbatach na jej zapleczu pracowni chemicznej. Przypomniałam sobie dopiero wieczorem o katastrofie w Smoleńsku i tylu polskich rodzinach, które straciły w tej samej chwili najbliższych. I o Wyjątkowym Papieżu Polaku, który był taki prawdziwy, i że są jednak ludzie niezastąpieni..

Żal mi pokolenia, które przemija, bo wraz z tym pokoleniem przemijają bezcenne wartości, historia, tradycja. Pokolenie wojny, Braterstwa, Patriotyzmu, Boga umiera. I czasem ktoś jeszcze. Ktoś, kto umrzeć nie powinien, jeszcze nie musiał, a jednak i go już nie ma w zasięgu fizycznym… dlatego

„…śpieszmy się kochać ludzi…”

Naprawdę się śpieszmy! Bez względu na to, co mówią nam inni, że wypada czy nie wypada, że przecież tyle zła ktoś nam wyrządził, że my raniliśmy do bólu, że nie warto i łatwo o śmieszność i zawód. Nie szkodzi! Każdego dnia, gdy wstaje dla nas słońce jest szansa kogoś pokochać..

Bo trudno będzie nam odejść z niezałatwionymi na + uczuciami…

Pamięci Jana Pawła Wielkiego

Ukochanej Babci Marii

Trenera Ludwika Zająca

Babci Mieci

Dziadka Franciszka

Wychowawczyni Danusi Popiel

Poległych w obronie Polski we wszystkich powstaniach i wojnach

I tych wszystkich, którzy zasłużyli na naszą pamięć…

Wieczny odpoczynek racz Im dać Panie,

A Światłość Wiekuista niechaj Im świeci.

ONE COMMENT ON THIS POST To “Śpieszmy się kochać ludzi!”

  1. ~mama pisze:

    Uryczałam się jak „bóbr”-pięknie to ujęłaś-zresztą jak zawsze.Ściskam Cię bardzo,bardzo mocno